Regularne wizyty u lekarza ginekologa nie powinny minąć wraz z zakończeniem ciąży. Bardzo ważne jest odwiedzenie swojego lekarza po upływie kilku tygodni po porodzie, aby upewnić się, że Twoje ciało wraca do stanu sprzed ciąży. Są jednak sytuacje, gdy nie należy czekać z wizytą kontrolną do końca połogu, lecz natychmiast Małgosia i Paweł poznali się podczas 4. sezonu "Rolnik szuka żony". Między parą od razu zaiskrzyło, po zakończeniu programu wzięli ślub. Niedługo później urodził się ich syn, Ryszard. Jesienią tego roku powitali na świecie Blankę. Mama dwójki dzieci jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych. Poradnik jak zadbać o żonę po porodzie i przez pierwszy okres życia dziecka. Kilka porad dotyczących odpowiednich zabiegów i czynności, które należy wykonywać, żeby zadbać właściwie o swoją partnerkę po porodzie dziecka. Na świecie pojawił się wówczas wymarzony syn pary, mały Adaś. Radosną wiadomość za pośrednictwem Instagrama przekazał wówczas świeżo upieczony tata, który pokazał również pierwsze zdjęcie dziecka. Kilka dni po porodzie Marta Paszkin z "Rolnik szuka żony" wyszła ze szpitala i razem z Adasiem wróciła do domu. . Strona główna Ciąża i dziecko Ciąża i dziecko Wybujała wyobrażnia? [Porada eksperta] Jesteśmy rodzicami 3,5 letniego synka. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że synek powiedział jednej z pań wychowawczyń, że nie jesteśmy jego rodzicami, co jest oczywiście nieprawdą. Skąd u synka takie zachowanie i taki pomysł? Dodam, że niezbyt chętnie uczęszcza do przedszkola. Niska samoocena i brak akceptacji [Porada eksperta] Nienawidzę siebie! Jak ma siebie wreszcie zaakceptować? Chciałabym żeby wszyscy mnie bardziej lubili. Najgorsze jest to, że jak idę przez korytarz z kimś, to wszyscy mówią mu cześć i się z nim witają, a mnie traktują, jakbym nie istniała. Nie lubię szkoły, wręcz jej nienawidzę. Opóźniona mowa [Porada eksperta] Mam 3,5 syna, który nie mówi. Posługuje się kilkoma swoimi wyrazami typu baba, dada, am, a resztę przekazuje gestami albo minami. Słuch był badany i jest wszystko bardzo dobrze. Syn doskonale rozumie co się do niego mówi, wykonuje polecenia bezbłędnie, ale proszony o powtarzanie prostych wyrazów odmawia. Chodzi do logopedy, który twierdzi, że nic się narazie nie dzieje. Jednak nas to bardzo martwi tym bardziej, że zauważyliśmy, że ma problemy z układaniem najprostszych puzzli. Dodam, że rozwój fiyczny przebiega prawidłowo. Zostałem ojczymem [Porada eksperta] Trzy tygodnie temu ożeniłem się i zostałem ojczymem Jędrusia. Ojciec zostawił ich dwa lata temu i po rozwodzie wyjechał z Polski. Od tego czasu nie kontaktował się z nimi. Przed ślubem często widywałem Jędrusia. Chodziliśmy wspólnie na spacery i chyba się polubiliśmy. Zamieszkaliśmy razem tuż przed Bożym Narodzeniem. Przemeblowaliśmy trochę pokój, potem przygotowania do wigilii. Ale już w czasie świątecznych dni poczułem, że nie bardzo wiem jak ułożyć sobie stosunki z synem mojej żony. Właściwie, od początku zaczął się boczyć i zamykać w swoim pokoiku. Już było kilka „zgrzytów”. Żona na razie nie komentuje, ale widzę, że nie jest zadowolona. Jędruś ma jedenaście lat. Nie myślałem wcześniej o tym, że mogą być jakieś problemy. Pytaliśmy dziecka przed ślubem, czy zgadza się żebyśmy zostali rodziną. Co mogę zrobić, żeby rozładować sytuację? Boję się, że nie poradzę sobie z opieką nad dzieckiem [Porada eksperta] Mam duże zmartwienie, niedługo urodzę i będę młodą mamusią, bo mam zaledwie 18 lat. Boję się, że nie poradzę sobie z opieką nad dzieckiem. Zastanawiam się, czy będę umiała karmić, przewijać, kąpać malucha itp. Bardzo mnie to martwi gdyż boję się, że niechcący zrobię krzywdę dziecku. Proszę o wsparcie. Charakter pisma [Porada eksperta] Mam problem z pismem, ciągle je zmieniam, dziwnie, różnie trzymam długopis. Ostatnio nawet podejrzewała nauczycielka, ze ktoś mi pisał prace, bo miałam 2 różnie pisma. Chciałabym mieć stałe pismo, jak to zrobić? Ułożona nastolatka i alkohol [Porada eksperta] Moja 19 letnia córka nigdy nie sprawiała kłopotów wychowawczych, świetnie się uczyła, wspaniale zdała maturę i dostała się na studia, zawsze była idealnym dzieckiem (i właściwie tak jest nadal). Wychodziła czasami na imprezy z osobami, które znałam, zostawała niekiedy na noc u koleżanek opowiadając mi po powrocie jak było. Na pytanie czy jest tam alkohol odpowiadała, że tak, ale nie wszyscy piją i ona też nie. Pewnego razu coś zaniepokoiło mnie w jej zachowaniu, zaczęłam podejrzewać, że nie do końca mówi prawdę. Wiedziałam, że pisze od kilku lat pamiętnik i choć nigdy do niego nie zaglądałam postanowiłam to zrobić. Okazało się, że już jako 17-latka podczas wyjazdów na wycieczki ona również piła, paliła papierosy, raz zdarzyło jej się zażyć jakieś tabletki, a już jako pełnoletnia podczas imprez pije dużo, czasami nawet "urywa jej się film". Jej zapiski to obszerne relacje z libacji alkoholowych pisane czasem wulgarnym językiem, które nie pasowały do mojej córki. Nie mogłam w to wszystko uwierzyć i nie wiem jak pomimo naszej czujności nie udało nam się niczego zauważyć. Bardzo mnie to zaniepokoiło, wiem, że muszę na to zareagować, ale nie bardzo wiem jak przeprowadzić rozmowę nie ujawniając, że zaglądałam do jej pamiętnika. Może wymyślić, że usłyszałam tu i ówdzie o zaistniałych sytuacjach i spróbować pociągnąć ją do zwierzeń? Nie chciałabym stracić jej zaufania, jest osobą bardzo wrażliwą, ale wiem też, że nie mogę udawać, że nic się nie dzieje. Jak to możliwe, że idealna córka w domu w gronie rówieśników zachowuje się źle? Zaznaczam, że jej koleżanki to również z pozoru idealna młodzież. Bardzo proszę o pomoc! Chrupanie w stawach u 20 miesięcznego dziecka [Porada eksperta] Mojej córce od urodzenia bardzo strzela i chrupie we wszystkich stawach. Nawet gdy delikatnie biorę ją za rączkę, słyszę chrupnięcie w nadgarstku. To nie sprawia jej bólu, właściwie nie zwraca na to uwagi. Pediatra mówi, że to jej przejdzie, albo nie. Nie satysfakcjonuje mnie taka odpowiedź. Może Państwo podpowiecie, co może być tego przyczyną. Do tej pory karmię ją piersią, podawałam jej przez półtora roku Vigantol w zaleconej dawce 3 krople bezpośrednio do buzi na chwilę przed karmieniem. Czy mogę odzwyczaić dziecko od noszenia na rękach? [Porada eksperta] Witam serdecznie Chcialabym prosic o rade. Mam czteromiesieczna coreczke i nie moge sobie poradzic z odzwyczajeniem noszenia na rekach. Zaczelo sie od kolek,teraz ma bolesne zabkowanie i caly czas placze. A uspokaja sie na rekach tak jak by nigdy nic sie nie stalo. Probowalam odkladac i przeczekac ale wpada w histerie,zanosi, krztusi sie. Boje sie jej zostawiac bo moze sie zakrztusic. Nie wiem jak sobie poradzic, bo od stycznia ma isc do zlobka i nie wyobrazam sobie tego. Prosze o rade Podbieranie pieniędzy przez dziecko [Porada eksperta] Po raz kolejny przyłapałam syna (7 lat) na podbieraniu nam pieniędzy. Miał rękę w moim portfelu, a w niej monety. Wiele razy znikały mi kwoty z szafek, z niezbędnika męża. Boję się, że będzie okradał znajomych. Próbuję z nim rozmawiać i nic to nie daje... Nie wiem co robić. Mam jeszcze 2 dzieci i staram się, żeby syn nie czuł się zazdrosny - w miarę możliwości ma kupowane drobiazgi i spełniane zachcianki. Psychiczny gwałt? [Porada eksperta] Wczoraj byłam u mojego chłopaka, który siedzi w poprawczaku. Widujemy się raz w tygodniu, a ze sobą jesteśmy drugi tydzień. Wszystko było w porządku, ale on zaczął posuwać się coraz dalej. Wyjmowałam jego ręce z nieodpowiednich miejsc, naokoło nas siedzieli ludzie, nie wspominając już o kamerach monitorujących odwiedziny. Potem kazał dotykać siebie. Kiedy stamtąd wyszłam uświadomiłam sobie, że nie byłam tam sobą, tylko ujawniła się moja nieodkryta jeszcze natura, z racji tego, iż nigdy wcześniej nie miałam takich kontaktów z facetami. Teraz non stop widzę te obrazy przed oczami i nie mogę spać po nocach, brzydzę się siebie i swojego ciała, kiedy patrzę na siebie w lustro widzę po prostu tanią szmatę. To straszne. Jak mam mu delikatnie powiedzieć, że tak być nie może. Jak przetłumaczyć sobie moje zachowanie? Ja po prostu nie daje sobie rady. On ma prawie 19 lat i jest dużo bardziej doświadczony, znany był z dziewczyn „na raz”, ale stwierdził, że ten związek jest na poważnie. Nie potrafię w to uwierzyć. Co ja mam zrobić? Proszę o pomoc. 1 ... 59 60 61 ... 99 NOWY NUMER POBIERZ PORADNIK! Darmowy poradnik, z którego dowiesz się, jak zmienia się ciało kobiety w ciąży, jak rozwija się płód, kiedy wykonać ważne badania, jak przygotować się do porodu. Pobieram > Pobieram "Kto mógł taki horror wymyślić?"; "nie wyobrażam sobie, że psycholog i lekarz z empatią zgodzą się na pracę w takim hospicjum" - komentują oburzeni internauci projekt ustawy Solidarnej Polski wspominający o hospicjach perinatalnych. Lecz takie ośrodki działają w Polsce od lat i spełniają ważną funkcję. Przedstawiciele Solidarnej Polski wprowadzili do porządku obrad Rady Koalicyjnej Zjednoczonej Prawicy we wtorek 10 listopada projekt ustawy o zwiększeniu pomocy dla kobiet w ciąży, u których dzieci wykryto wady letalne, i dla dzieci z niepełnosprawnościami. Ma to być odpowiedź na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który 22 października uznał eugeniczną przesłankę przerywania ciąży za niezgodną z projekcie jest mowa o hospicjach perinatalnych. To wywołało pełne oburzenia komentarze internautów. Lecz takie hospicja istnieją w Polsce od kilkunastu lat."Nie ma gratulacji, nie ma radości". Jak wygląda pomoc państwa w przypadku porodu dziecka z ciężką wadą? Video: Fakty TVNWsparcie hospicjów perinatalnychZanim Solidarna Polska zaprezentowała swój projekt ustawy 10 listopada, kilka dni wcześniej opisała go, opierając się na nieoficjalnych informacjach, Wirtualna Polska. Dzień po tej publikacji Solidarna Polska potwierdziła na swojej facebookowej stronie, że prace nad takim projektem trwają. Koordynują je minister Michał Wójcik z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i europoseł Patryk posta na partyjnym profilu projekt ma zakładać określenie definicji wady letalnej, wsparcie hospicjów perinatalnych, obecność w szpitalach koordynatorów perinatalnej opieki paliatywnej oraz konsyliów składających się z lekarzy i psychologów, którzy pomogą w ustaleniu odpowiedniego miejsca porodu, sposobu objęcia ochroną kobiety do czasu porodu i po porodzie. Jeśli chodzi o hospicja perinatalne, lekarz po stwierdzeniu wady letalnej płodu mógłby wystawić kobiecie w ciąży skierowanie do takiej placówki."Specjalne kliniki do porodu martwych płodów"Te informacje zeelektryzowały tę część internautów, którzy zrozumieli, że posłowie prawicy wymyślili stworzenie hospicjów perinatalnych. "Jaki i Wójcik to jest przerażające to Wy tu wymyślacie. Dramat. Przecież to jest cyrk i tylko tam się nadajecie jako totalne miernoty bez jakiejkolwiek empatii. Może jednak oddajcie głos kobietom, a nie swoje chore wizje realizujecie?" - to najpopularniejszy komentarz pod facebookowym postem Solidarnej Polski (pisownia wszystkich wpisów oryginalna)."Wójcik od Ziobry reklamuje, że jego partia będzie za stworzeniem hospicjów perinatalnych, gdzie kobieta w ciąży będzie mogła w spokoju doczekać urodzenia martwego dziecka albo dziecka, które wkrótce umrze. Straszni, straszni ludzie" - komentował na Twitterze jeden z internautów."Ziobryści wymyślili by kierować kobiety do hospicjów dla chorych płodów. Tam miałyby dotrwać do urodzenia zdeformowanego dziecka i patrzeć jak umiera. Projekt kobieta-inkubator w pełnym rozkwicie" - skomentował nie zostawili suchej nitki na liderach Solidarnej Polski. "Nie wiem kto mógł taki horror wymyślić"; "To jest tortura rodem ze średniowiecza! Brzydzę się tymi ludźmi"; "Zwyrodnialcy"; "Tylko nazistowscy sadyści bez sumienia mogli wypluć z siebie taki upiorny pomysł"; "Niech rodzi, a potem zdycha w bólu fizycznym i psychicznym"; "Już widzę tłumy chętnych"; "Normalni to oni nie są"; "Sadyści"; "Psychopaci w czystej postaci. Nie wyobrażam sobie, że psycholog i lekarz z empatią zgodzą się na pracę w takim hospicjum"; "Scenariusz horroru" - perinatalne są nazywane w dyskusjach w mediach społecznościowych "obozami zagłady", "obozami koncentracyjnymi", "nowymi rodzajami getta"."Specjalne kliniki do porodu martwych płodów" - to z kolei określenie Bartłomieja Sienkiewicza, posła Koalicji 10 Polak wie, czym są hospicja perinatalneWedług badania przeprowadzonego w pierwszych miesiącach 2019 roku przez SW Research Agencję Badań Rynku i Opinii oraz Newspoint na zlecenie wrocławskiego Stowarzyszenia Medycznego Hospicjum Dla Dzieci Dolnego Śląska "Formuła Dobra", ankietowani Polacy w ogromnej większości nie rozumieli pojęcia "hospicjum perinatalne". Prawie 89 proc. nie potrafiło wyjaśnić tego terminu lub co najwyżej domyślało się, czego może on dotyczyć, ale nie byli pewni. Tylko co 10 badany twierdził, że wie, o co badania podają, że to "Internet, a w szczególności Facebook, stał się platformą wymiany informacji pomiędzy zainteresowanymi, na której rodziny dotknięte nieuleczalną chorobą nienarodzonego dziecka zamieszczają informacje o konkretnych placówkach, polecają je innym rodzicom, piszą o możliwości uzyskania pomocy, jej formach itp."."Rodziny powinny dowiedzieć się o istnieniu takich placówek jak nasza od lekarza stawiającego diagnozę. Tymczasem około 90 procent podopiecznych trafia do nas poprzez media społecznościowe" - potwierdzała te spostrzeżenia 2 listopada w rozmowie z TVN24 Tisa Żawrocka-Kwiatkowska, szefowa działającej od 20 lat Fundacji Gajusz. Ta organizacja prowadzi hospicjum perinatalne. "Kobieta, która przeżywa największy koszmar swojego życia, powinna wyjść ze szpitala ze świadomością, że od tego momentu jest ktoś, kto jej pomaga, że ona i jej rodzina nie są sami" - dodała."Niestety, rodziny o nas dowiadują się z mediów społecznościowych" Video: tvn24"Wsparcie rodziców dziecka", "zapewnienie komfortu noworodkom"Według par. 2 pkt 3 rozporządzenia ministra zdrowia z 29 października 2013 roku w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki paliatywnej i hospicyjnej opieka perinatalna polega na wsparciu rodziców dziecka, w tym będącego w fazie prenatalnej, oraz na opiece nastawionej na zapewnienie komfortu i ochronę przed uporczywą terapią noworodkom z ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem albo nieuleczalną chorobą zagrażającą życiu, które powstały w prenatalnym okresie rozwoju dziecka lub w czasie kolei par. pkt 7a informuje, na czym polegają świadczenia gwarantowane, realizowane w warunkach perinatalnej opieki paliatywnej. Są to:- porady i konsultacje lekarskie w poradni medycyny paliatywnej, hospicjum domowym dla dzieci lub hospicjum stacjonarnym- porady psychologa w poradni medycyny paliatywnej, w hospicjum domowym dla dzieci lub w hospicjum stacjonarnym- koordynacja opieki poprzez: zapewnienie współpracy ze świadczeniodawcą udzielającym świadczeń z zakresu położnictwa i ginekologii lub neonatologii, w warunkach leczenia szpitalnego lub porady specjalistycznej- zapewnienie współpracy z hospicjum domowym dla dzieci lub z hospicjum stacjonarnym, pozwalającej na zachowanie ciągłości opieki nad dzieckiem w przypadku zaistnienia możliwości wypisu z oddziału, na którym przebywa dziecko- zapewnienie współpracy z ośrodkiem diagnostyki prenatalnej, ośrodkiem kardiologii prenatalnej lub zakładem genetyki- poinformowanie rodziców dziecka o możliwości pożegnania się ze zmarłym dzieckiem oraz o sposobie pochówku; przekazanie informacji dotyczących postępowania w przypadku zgonu dziecka- zapewnienie ciągłości leczenia stosownie do stanu zdrowia, po zakończeniu realizacji świadczenia gwarantowanego w warunkach perinatalnej opieki paliatywnej, w tym w uzasadnionych przypadkach opiekę paliatywną."Pomoc jest znikoma. Zostajemy sami ze wszystkim" Video: tvn24Najwyższa Izba Kontroli w raporcie z 2019 roku pt. "Zapewnienie opieki paliatywnej i hospicyjnej" podawała szerszą definicję opieki perinatalnej: "Polega na zapewnieniu wszechstronnej opieki kobiecie ciężarnej po prenatalnym rozpoznaniu wady letalnej płodu. Przed porodem opieka perinatalna obejmuje całościową opiekę nad rodzicami: medyczną, psychologiczną i duchową, jak również wsparcie w żałobie niezależnie od okresu straty dziecka. Po porodzie obejmuje paliatywną opiekę neonatologiczną, domową opiekę paliatywną oraz opiekę długoterminową i w tym względzie stanowi alternatywę wobec eugenicznej aborcji oraz uporczywej terapii".Pracują psychoterapeuci, pracownicy socjalni"Stwierdzenie śmiertelnej choroby lub wady rozwojowej uniemożliwiającej przeżycie dziecka po narodzinach jest ciosem, z którym osoba nieprzygotowana sobie nie poradzi - mówiła w TVN24 Tisa Żawrocka-Kwiatkowska. "To jest dramat paraliżujący normalne myślenie, funkcjonowanie, odczuwanie emocji. Nasze zadanie polega na tym, żeby rodzice przez ten kryzys przeszli ze świadomością, że te kilka chwil po narodzinach to będą ich jedyne wspólne chwile z dzieckiem. Że nie mogą tego momentu przegapić" - prowadzonym przez jej fundację hospicjum perinatalnym pracują psychoterapeuci i pracownicy socjalni. "W wielu przypadkach do śmierci dziecka dochodzi przy porodzie albo niedługo po nim. Zdarza się też tak, że czas dany rodzinom jest dłuższy, niż przewidywali to lekarze. Wtedy rodzice i dzieciątko są dalej pod naszą opieką, zajmujemy się nimi w hospicjum stacjonarnym lub domowym" - korzystają z pomocy Fundacji Gajusz również po tym, gdy ich dziecko już odeszło."Nie pilnujemy sumienia kobiet""W hospicjum perinatalnym nie pilnujemy sumienia kobiet. Jesteśmy po to, żeby pomagać" - mówiła z kolei 7 listopada w "Wysokich Obcasach" (dodatku do "Gazety Wyborczej") założycielka Fundacji Gajusz. Zapewniała: "Żadna kobieta nie może się obawiać, że kiedy przyjdzie do hospicjum po pomoc, ktokolwiek będzie ją oceniał albo do czegoś przekonywał".Opowiadała, jak konkretnie hospicjum pomaga. "Zapewniamy opiekę psychologiczną. Staramy się współpracować ze szpitalami, aby poród był przeprowadzony w jak najbardziej sprzyjającej atmosferze – z zachowaniem intymności, z zapewnieniem możliwości, aby w pobliżu mogli być najbliżsi. Niektóre szpitale mają nawet specjalne pokoje pożegnań, w których kobieta może urodzić dziecko i być z nim tak długo, jak długo ono będzie żyć" - także, jak wyglądają pożegnania, gdy urodzi się śmiertelnie chore dziecko. "W pożegnaniach biorą oczywiście udział ojcowie, czasem dziadkowie lub rodzeństwo. Jeśli rodzina sobie życzy, może być obecny ksiądz albo kapłan innego wyznania. Często jest też fotograf. Wiem, to może brzmieć zaskakująco. Ale często dla rodziców każda pamiątka związana z krótką obecnością dziecka jest na wagę złota. Bardzo często kobiety proszą, aby ktoś z nas, z hospicjum, też był obecny. Dajemy poczucie bezpieczeństwa" - Żawrockiej-Kwiatkowskiej od pierwszych chwil po trudnej do akceptacji diagnozie kobiety powinny wiedzieć, że czekają na nie życzliwi ludzie, specjaliści od największych życiowych kryzysów. "Że są takie miejsca, gdzie i kobieta, i dziecko otrzymają pomoc medyczną, psychologiczną, socjalną, a na życzenie – duchową. Że specjalnie dla nich zbierze się konsylium, które wytłumaczy wszystko i doprowadzi do porodu. Takie konsylium powinno być obowiązkowe. Kobieta powinna też wiedzieć, że później my nie zostawiamy rodziny, wciąż jesteśmy gotowi wysłuchać i pomóc" - zapewniała w "Wysokich Obcasach".16 placówek finansowanych przez NFZ. Świadczenia dla 472 pacjentówW 2006 roku z otwarto Poradnię USG w Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci przy ul. Agatowej. Był to ośrodek kliniczny i naukowo-dydaktyczny, który po raz pierwszy zintegrował perinatologię z pediatryczną opieką raporcie NIK z 2019 roku podano, że w latach 2015-2018 (pierwsza połowa) w Polsce działało siedem hospicjów perinatalnych. Informowano, że opieka perinatalna dopiero od 2018 roku jest finansowana ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia. Wcześniej było to możliwe tylko z Wądrzyk, dyrektor Biura Komunikacji Społecznej Narodowego Funduszu Zdrowia poinformowała nas, że "w kraju funkcjonuje 16 placówek, które realizują świadczenia perinatalnej opieki paliatywnej, finansowanych ze środków publicznych".Dodała, że świadczenie obejmuje kompleksową opiekę lekarską oraz wsparcie psychologiczne i jest finansowane ryczałtowo, czyli NFZ płaci świadczeniodawcy za rodzinę objętą opieką. "W roku ubiegłym fundusz sfinansował świadczenia dla 472 pacjentów" - podała Konkret24; zdjęcia: Shutterstock Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2019-07-30 08:30:07 Ostatnio edytowany przez Tolka14 (2019-07-30 08:45:28) Tolka14 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-30 Posty: 5 Temat: Brzydzę się goNie wiem co robić, czy to już kwalifikuje się pod terapię? Jestem świeżo po ślubie, a brzydzi mnie mój mąż. Na początku roku wyszło, że ma wirusa HPV. Dużo się kłóciliśmy, ale z drugiej strony było przedślubne zamieszanie, więc temat zszedł na dalszy plan. Teraz wszystko wróciło, zadręczam się, codziennie czytam po kilkanaście artykułów o tym wirusie i wyłapuje najgorsze rzeczy, nakręcam się negatywnie. Przez to nie sypiam z nim w ogóle, bo patrząc na niego widzę obleśne sytuacje w których mógł złapać tego wirusa, obrażam go wyzywając od najgorszych szm**iarzy. Jestem już zmęczona ta sytuacja. Nie chciałam go skreślać przez chorobę, ale teraz widzę, że to nie miało sensu, bo nie jestem w stanie żyć z człowiekiem, który mnie brzydzi. Mam do niego ogromny żal za przeszłość (bo tak zakładam, że to pamiątka po byłych) i nawet jak staram się nie myśleć to to wszystko do mnie natrętnie wraca... Doradzcie mi coś, proszę. 2 Odpowiedź przez Gosia1962 2019-07-30 09:12:35 Gosia1962 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: wymarzony Zarejestrowany: 2015-08-31 Posty: 1,155 Wiek: 40+ Odp: Brzydzę się go Nie da wam nic, jesli bedziesz go dolowac i robic wyrzuty. Tu trzeba dzialac rzeczowo i juz wiele na ten temat- wiesz na pewno, jakie sa konsekwencje nieleczonego wirusa rak (rozne jego rodzaje), bezplodnosc na razie pozostaje wam seks z zabezpieczeniem (prezerwatywa) i wiele wizyt (oboje) u specjalistow. Zyj Tu i Teraz. 3 Odpowiedź przez Nirvanka87 2019-07-30 09:23:36 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Brzydzę się go Prezerwatywa nie zabezpiecza przed job, bo wirus także w naskórku. Wystarczy dotyk, a nie penetracja. Co do chorób to są typy onkogenne i nieonkogenne. Po polsku nisko i wysokoonkogenne. Jaki typ ma mąż? Poza tym ty też powinnaś się przebadac. U kobiet objawy są widoczne później bo np. Klykciny występują wewnątrz pochwy, u faceta wiadomo zmiany są na. zewnątrz. Od kiedy jesteście razem i kiedy dowiedziała się o wirusue no i jak on się o nim dowiedział? Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 4 Odpowiedź przez Tolka14 2019-07-30 09:33:35 Tolka14 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-30 Posty: 5 Odp: Brzydzę się go Nirvanka87 napisał/a:Prezerwatywa nie zabezpiecza przed job, bo wirus także w naskórku. Wystarczy dotyk, a nie penetracja. Co do chorób to są typy onkogenne i nieonkogenne. Po polsku nisko i wysokoonkogenne. Jaki typ ma mąż? Poza tym ty też powinnaś się przebadac. U kobiet objawy są widoczne później bo np. Klykciny występują wewnątrz pochwy, u faceta wiadomo zmiany są na. zewnątrz. Od kiedy jesteście razem i kiedy dowiedziała się o wirusue no i jak on się o nim dowiedział?Mąż ma typ wysokoonkogenny, ja się przebadałam na hpv - wyszło, że jestem czysta. Jesteśmy razem 3 lata. Dowiedzieliśmy się o wirusie bo znowu pojawiły mu się brodawki (nawrót, bo twierdzi, że miał odkąd pamięta, wypalał, jak zaczęliśmy się spotykać), poza tym, wstyd, ale spotykał się przede mną z takimi "kobietami", że nikt normalny patykiem by mnie tknął (to też wyszło na zaawansowanym etapie związku) no i wręcz go wygonilam na badania. 5 Odpowiedź przez Nirvanka87 2019-07-30 09:42:25 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Brzydzę się go Czyli od dawna wiedział, powiedział Ci, że cis jest nie tak. Przez te 3 lata byś się jyz zaraziła. Chyba że masz silny organizm i zwalczylas wirus. Ale jest też opcja, że jak twój organizm oslabnie to się zarazisz. Tak czy siak świadomie podjelas decyzję o byciu z chorym facetem. No cóż jest kilka opcji, możecie iść na terapię i pogadać z psychologiem. Możesz przestać z nim sypiac, ale to doprowadzi do rozwodu. Możesz z nim pogadać i powiedzieć szczerze że się go brzydzisz, masz do tego prawo. No i możesz to zaakceptować. Albo udawać że wszystko ok. Moim zdaniem popełniłas błąd wychodząc za niego, skoro nie akceptujesz choroby Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 6 Odpowiedź przez Gosia1962 2019-07-30 09:48:02 Gosia1962 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: wymarzony Zarejestrowany: 2015-08-31 Posty: 1,155 Wiek: 40+ Odp: Brzydzę się go Prezerwatywa moze zmniejszyc zakazenie wirusem, ale go nie intensywne pocalunki z mezem moga byc ryzykowne, bo nie wiadomo, czy jego blony sluzowe jamy ustnej nie sa obarczone wirusem. Jesli on z tamtymi paniami uprawial seks oralny, to jest decyzja nalezy tylko do osobiscie znam historie, nawet swiezuchna, ze facet byl nosicielem tego wirusa, jego partnerka, ktory zarazil, dostala raka szyjki macicy. Operacja, usuneli jej macice, szyjke, przydatki. Wiadomo- dzieci miec nie robi facet?Odchodzi od niej, bo on chce plodzic potomstwo, a ona juz nie moze. Zyj Tu i Teraz. 7 Odpowiedź przez Tolka14 2019-07-30 09:56:59 Ostatnio edytowany przez Tolka14 (2019-07-30 09:59:55) Tolka14 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-30 Posty: 5 Odp: Brzydzę się goStraszne jest to, co napisałaś Nirvanka, że popełniłam błąd, ale wszystko już było zaplanowane, ogarnięte i mimo wątpliwości bałam się to odwołać... Myślałam, że ludzie mają gorsze problemy i sobie radza i że ja też sobie z tym poradzę. Ale nie umiem, to działa jak natręctwo jakieś. Nawet ostatnio jak byłam u ginekologa to rzucił tekstem "no ciekawe gdzie on to złapał, może na basenie" i się uśmiechnął, a ja poczułam się upokorzona i zrobiło mi się wstyd, że jestem z kimś takim. Mimo, że chłopak ma dobre serce, jest troskliwy, ale ta choroba wszystko psuje... Dochodzi do tego, że zaczelam myśleć że go nie kocham... 8 Odpowiedź przez Beyondblackie 2019-07-30 10:02:58 Beyondblackie Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-10-04 Posty: 8,745 Wiek: Czterdziesci lat minelo... Odp: Brzydzę się goTo nie choroba Cię obrzydza, ale fakt, że Twój mąż zadawał się z jakimiś szemranymi paniami. 9 Odpowiedź przez Nirvanka87 2019-07-30 10:03:26 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Brzydzę się go Pogadaj z nim, to nie będzie łatwe, ale przynajmniej wiesz, że nie zdradził, tylko złapał wcześniej. Co do chorób i nowotworów to nie tylko rak krtani, macicy, ale też odbytu, jelita, a nawet oka, oczywiście zależnie od posiadanego typu. No i dziecko w łonie matki może się zarazić, albo podczas karmienia piersią, jak zgryzie sutki. A ginekologa radzę zmienić, lekarz na być wsparciem, a nie obleśnym bucem. Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 10 Odpowiedź przez karmelowa_truskawka 2019-07-30 10:39:52 karmelowa_truskawka Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-05-10 Posty: 299 Odp: Brzydzę się go Proponuję szczepienie wizyta u ginekologa -> wybranie najlepszej szczepionki obejmującej również typy wirusa u męża -> szczepienie -> problem z głowy jednak tak jak kilka osób wyżej zauważyło, wg mnie problem nie tkwi w chorobie tylko w sposobie prowadzenia się Twojego męża i w Twoim postrzeganiu tego. 'You can be anything you want to beJust turn yourself into anything you think that you could ever beBe free with your tempo be free be freeSurrender your ego be free be free to yourself' 11 Odpowiedź przez Tolka14 2019-07-30 11:12:02 Tolka14 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-30 Posty: 5 Odp: Brzydzę się goWłaśnie nie ma szczepionki obejmującej jego typ, a z tą odpornością krzyżowa też jest różnie. Możliwe, że to bardziej problem z moją psychiką... Tylko jak mu o tym mówię to on się złości, że ciągle wracam do jego przeszłości 12 Odpowiedź przez Gosia1962 2019-07-30 11:36:15 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-07-30 11:38:00) Gosia1962 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: wymarzony Zarejestrowany: 2015-08-31 Posty: 1,155 Wiek: 40+ Odp: Brzydzę się go Co na to lekarze? szczepionka faktycznie nie uchroni cie przed zakazeniem? pytalas? To jak ty chcesz dalej z nim zyc? planujesz dzieci?ale ja mysle, ze twoj problem to nie tylko strach przed zakazeniem. Ty odrzucasz meza psychicznie, brzydzisz sie. Ja ciebie wiem- chyba z tej maki chleba nie bedzie....maz to ma byc najblizsza ci osoba. Ma byc uosobieniem wszelkiej przyjemnej cielesnosci. Nie wiem, jak to inaczej po kolezance chleba bym nie ugryzla, po mezu tak. Nawet jak jest upocony i rozczochrany, to jest dla mnie ty sie go brzydzisz juz na poczatku malzenstwa. Jak to ma byc dalej?Chyba pospieszylas sie z tym slubem.... Zyj Tu i Teraz. 13 Odpowiedź przez Senshi 2019-07-30 12:16:42 Senshi Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-06-06 Posty: 224 Odp: Brzydzę się goBałabym się z nim być, ze względu na strach przed zakażeniem (skoro szczepionki nie pomogą). Ma prawo Cię to odrzucać, niepokoić i odpychać. Masz prawo odejść bo to siebie i swoje zdrowie powinnaś stawiać na pierwszym miejscu. 14 Odpowiedź przez cataga 2019-07-30 17:16:25 cataga Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-05-27 Posty: 844 Odp: Brzydzę się gopoczytaj, co pisze Gosia1962 i rozważ to. I tak z jeszcze kilka razy. Pewnie chciałabys miec kiedyś dzieci, prawda? Ty siebie powinnaś i swoje zdrowie mieć na pierwszym miejscu. A poza tym, wyobrażasz sobie kilka( dziesiąt) lat przeżyć z kimś, do kogo czujesz obrzydzenie? Nawet , jak się wyleczycie, to obrzydzenie zniknie? Hm... 15 Odpowiedź przez Cyngli 2019-07-30 18:45:34 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Brzydzę się go Moim zdaniem jedyne, co możesz zrobić, to że się nim brzydzisz. Tego psycholog nie naprawi. Już zawsze będzie Ci się kojarzył z co z przyszłością? Co z ewentualnym potomstwem? 16 Odpowiedź przez Thedirt88 2019-07-30 19:06:39 Thedirt88 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-19 Posty: 112 Odp: Brzydzę się go Nirvanka87 napisał/a: Chyba że masz silny organizm i zwalczylas że organizm nie ma nic z tym wspólnego. Po prostu wirus jakimś cudem nie dostał się jeszcze do organizmu. Co za szczęście masz! 17 Odpowiedź przez Nirvanka87 2019-07-30 19:33:42 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Brzydzę się go Thedirt88 napisał/a:Nirvanka87 napisał/a: Chyba że masz silny organizm i zwalczylas że organizm nie ma nic z tym wspólnego. Po prostu wirus jakimś cudem nie dostał się jeszcze do organizmu. Co za szczęście masz!silny organizm jest w stanie zwalczyć wirus w ok 2-3 lat po zarażeniu, jezeli w tym czasie nie zwalczył to małe szanse, żeby sie to później udało. Potem można leczyć tylko objawy, albo konsekwencje, czyli kłykciny, albo choroby np nowotworowe. Oczywiście sa ni by jakies "terapie" alternatywne, ale nie będę o nich pisać, bo uważam rozgłaszanie tego typu taktyk jako nieetyczne, zważywszy, ze nie mam żadnych dowodów, że tego typu "leczenie" pomaga Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 18 Odpowiedź przez Thedirt88 2019-07-30 19:39:00 Ostatnio edytowany przez Thedirt88 (2019-07-30 19:39:25) Thedirt88 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-19 Posty: 112 Odp: Brzydzę się go Nirvanka87 napisał/a:Thedirt88 napisał/a:Nirvanka87 napisał/a: Chyba że masz silny organizm i zwalczylas że organizm nie ma nic z tym wspólnego. Po prostu wirus jakimś cudem nie dostał się jeszcze do organizmu. Co za szczęście masz!silny organizm jest w stanie zwalczyć wirus w ok 2-3 lat po zarażeniu, jezeli w tym czasie nie zwalczył to małe szanse, żeby sie to później udało. Potem można leczyć tylko objawy, albo konsekwencje, czyli kłykciny, albo choroby np nowotworowe. Oczywiście sa ni by jakies "terapie" alternatywne, ale nie będę o nich pisać, bo uważam rozgłaszanie tego typu taktyk jako nieetyczne, zważywszy, ze nie mam żadnych dowodów, że tego typu "leczenie" pomagaWiesz, znamy ponad 120 odmian wirusa HPV, z czego ponad 40 przekazywanych jest drogą płciową. Ciężko cokolwiek będzie tu coś stwierdzić, tak? Nie jestem specjalistą, więc dalej na ten temat nie ma sensu dyskutować Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia! 19 Odpowiedź przez Nirvanka87 2019-07-30 19:59:38 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Brzydzę się go Thedirt88 napisał/a:Nirvanka87 napisał/a:Thedirt88 napisał/a:Myślę, że organizm nie ma nic z tym wspólnego. Po prostu wirus jakimś cudem nie dostał się jeszcze do organizmu. Co za szczęście masz!silny organizm jest w stanie zwalczyć wirus w ok 2-3 lat po zarażeniu, jezeli w tym czasie nie zwalczył to małe szanse, żeby sie to później udało. Potem można leczyć tylko objawy, albo konsekwencje, czyli kłykciny, albo choroby np nowotworowe. Oczywiście sa ni by jakies "terapie" alternatywne, ale nie będę o nich pisać, bo uważam rozgłaszanie tego typu taktyk jako nieetyczne, zważywszy, ze nie mam żadnych dowodów, że tego typu "leczenie" pomagaWiesz, znamy ponad 120 odmian wirusa HPV, z czego ponad 40 przekazywanych jest drogą płciową. Ciężko cokolwiek będzie tu coś stwierdzić, tak? Nie jestem specjalistą, więc dalej na ten temat nie ma sensu dyskutować Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia!Wiem ile jest odmian, wiem też ile można wyróżnić na podstawie testów- bardzo mało i tak naprawdę tylko na podstawie tych kilkudziesięciu można mówić o jakichś badaniach. Jeżeli chodzi o hpv to nikt nie jest specjalistą, bo jest to tak mało zbadany wirus, ze szkoda gadać, w dużej mierze właśnie ze względu na mnogość typów i tego, że niewiele osób się bada pod tym kątem. Tak naprawdę badają się dopiero osoby mające już zmiany nowotworowe, albo mający kłykciny. Niestety jak kobiecie wyjdzie słaba cytologia to niewielu ginekologów poleca zrobienia tstu na hpv, natomiast jak facet zobaczy zmianę na skórze i idzie zazwyczaj do urologa, lub wenerolog to lekarze to bagatelizują, machają ręką, przepisują maść i mówią, że to nic takiego, że każdy kiedyś to niestety tylko na niektóre typy, niestety tylko w profilaktyce dziewczynek i niestety szczepione są tylko nastolatki w zamyśle 12letnie, które nie rozpoczęły współżycia. Oczywiście potem można się też zaszczepić, ale szczepionka nie wyleczy typu, który się ma i nie uodporni na niego, nawet jezeli to jest ten typ z założenia, na który ma szczepionka co do tego przenoszenia droga płciową. To między książki, baśnie i legendy można włożyć zarażanie się poprzez ręcznik, czy kibelek, to nie grzybica. Nie ma co się oszukiwać hpv można sie zarazić poprzez kontakty seksualne, nawet nie poprzez penetrację. no i kobieta może zarazić dziecko poprzez wody płodowe i przejście dziecka przez kanał rodny, oczywiście, jezeli kobieta jest nosicielką typu odpowiadającemu za zmiany wiadomo w sferach intymnych i w okolicach gardła, przełyku (są takie typy które dotyczą tych dwóch partii ciała.). W Polsce na pewno odnotowano taki jeden przypadek, u chłopca pojawiły się zmiany w jamie ustnej w dwa lata po porodzie. Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 20 Odpowiedź przez Thedirt88 2019-07-30 20:12:30 Thedirt88 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-19 Posty: 112 Odp: Brzydzę się go Nirvanka87 napisał/a:Thedirt88 napisał/a:Nirvanka87 napisał/a:silny organizm jest w stanie zwalczyć wirus w ok 2-3 lat po zarażeniu, jezeli w tym czasie nie zwalczył to małe szanse, żeby sie to później udało. Potem można leczyć tylko objawy, albo konsekwencje, czyli kłykciny, albo choroby np nowotworowe. Oczywiście sa ni by jakies "terapie" alternatywne, ale nie będę o nich pisać, bo uważam rozgłaszanie tego typu taktyk jako nieetyczne, zważywszy, ze nie mam żadnych dowodów, że tego typu "leczenie" pomagaWiesz, znamy ponad 120 odmian wirusa HPV, z czego ponad 40 przekazywanych jest drogą płciową. Ciężko cokolwiek będzie tu coś stwierdzić, tak? Nie jestem specjalistą, więc dalej na ten temat nie ma sensu dyskutować Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia!Wiem ile jest odmian, wiem też ile można wyróżnić na podstawie testów- bardzo mało i tak naprawdę tylko na podstawie tych kilkudziesięciu można mówić o jakichś badaniach. Jeżeli chodzi o hpv to nikt nie jest specjalistą, bo jest to tak mało zbadany wirus, ze szkoda gadać, w dużej mierze właśnie ze względu na mnogość typów i tego, że niewiele osób się bada pod tym kątem. Tak naprawdę badają się dopiero osoby mające już zmiany nowotworowe, albo mający kłykciny. Niestety jak kobiecie wyjdzie słaba cytologia to niewielu ginekologów poleca zrobienia tstu na hpv, natomiast jak facet zobaczy zmianę na skórze i idzie zazwyczaj do urologa, lub wenerolog to lekarze to bagatelizują, machają ręką, przepisują maść i mówią, że to nic takiego, że każdy kiedyś to niestety tylko na niektóre typy, niestety tylko w profilaktyce dziewczynek i niestety szczepione są tylko nastolatki w zamyśle 12letnie, które nie rozpoczęły współżycia. Oczywiście potem można się też zaszczepić, ale szczepionka nie wyleczy typu, który się ma i nie uodporni na niego, nawet jezeli to jest ten typ z założenia, na który ma szczepionka co do tego przenoszenia droga płciową. To między książki, baśnie i legendy można włożyć zarażanie się poprzez ręcznik, czy kibelek, to nie grzybica. Nie ma co się oszukiwać hpv można sie zarazić poprzez kontakty seksualne, nawet nie poprzez penetrację. no i kobieta może zarazić dziecko poprzez wody płodowe i przejście dziecka przez kanał rodny, oczywiście, jezeli kobieta jest nosicielką typu odpowiadającemu za zmiany wiadomo w sferach intymnych i w okolicach gardła, przełyku (są takie typy które dotyczą tych dwóch partii ciała.). W Polsce na pewno odnotowano taki jeden przypadek, u chłopca pojawiły się zmiany w jamie ustnej w dwa lata po mnie to chyba jednak powód, aby walczyć o jednego zdrowego partnera na długie lata, najlepiej na całe życie, jak to bywało za dziadków czy babci. Bo umierać przedwcześnie na raka jednak nie chcę. 21 Odpowiedź przez Nirvanka87 2019-07-30 20:19:57 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Brzydzę się go Nigdy nie ma się pewności, czy partner/ka nie zdradzi. Poza tym pokolenie naszych babć, dziadków, czy nawet rodziców nie było święte. Myślisz, że oni się nie zdradzali? Jasne, ze zdradzali, tylko wtedy zazwyczaj było przyzwolenie na to, ze facet może chodzić na boki, byleby żone i dzieci utrzymywał, a jak do tego nie pił i nie bił to już w ogóle ideał faceta. Natomiast kobiety też brykały na boku, ale była to tajemnica Poliszynela, o której cała wioska/ blok/ kamienica/ dzielnica/ulica wiedziała, ale póki ogarniała dom i dzieciarnię, no i męża to było miodzio, a jak do tego jescze do pracy chodziła to kobiecy ideał. Ludzie się wtedy nie rozwodzili bo co "ludzie powiedzą", naprawdę ilość rozwodów była znikoma (aczkolwiek miałam przyjemność poznać prawie 90latkę, która rozwiodła się ze swoim mężem tyranem, odeszła z małym dzieckiem, miała wtedy jakieś 20parę lat, wspaniała kobieta). Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 22 Odpowiedź przez Thedirt88 2019-07-30 20:31:32 Ostatnio edytowany przez Thedirt88 (2019-07-30 20:35:22) Thedirt88 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-19 Posty: 112 Odp: Brzydzę się go Nirvanka87 napisał/a:Nigdy nie ma się pewności, czy partner/ka nie zdradzi. Poza tym pokolenie naszych babć, dziadków, czy nawet rodziców nie było święte. Myślisz, że oni się nie zdradzali? Jasne, ze zdradzali, tylko wtedy zazwyczaj było przyzwolenie na to, ze facet może chodzić na boki, byleby żone i dzieci utrzymywał, a jak do tego nie pił i nie bił to już w ogóle ideał faceta. Natomiast kobiety też brykały na boku, ale była to tajemnica Poliszynela, o której cała wioska/ blok/ kamienica/ dzielnica/ulica wiedziała, ale póki ogarniała dom i dzieciarnię, no i męża to było miodzio, a jak do tego jescze do pracy chodziła to kobiecy ideał. Ludzie się wtedy nie rozwodzili bo co "ludzie powiedzą", naprawdę ilość rozwodów była znikoma (aczkolwiek miałam przyjemność poznać prawie 90latkę, która rozwiodła się ze swoim mężem tyranem, odeszła z małym dzieckiem, miała wtedy jakieś 20parę lat, wspaniała kobieta).Wiesz, tego ja nie wiem. Mówię, że w mojej rodzinie takie coś nie występowało, więc takich problemów nie było. Czyli moje babcie/dziadki i moi rodzice. Co do całej reszty, to nie wiem... jednak to o czymś musi świadczyć...Ja się zastanawiam, dlaczego kobieta (ta 90 latka) w ogóle zdecydowała się związać z jakimś "tyranem"? Kogo to decyzja czy wina? 23 Odpowiedź przez Tolka14 2019-07-30 20:46:02 Tolka14 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-30 Posty: 5 Odp: Brzydzę się goPodejrzewam, że to obrzydzenie nie minie. Właśnie o to chodzi, że spodziewam się dziecka (nie będę opowiadać o okolicznościach, pewnie się domyslicie). I dodatkowo stresuje się i o siebie i o dziecko... Chce odejść, ale jednocześnie boje się tej decyzji. 24 Odpowiedź przez ulle 2019-07-30 20:48:22 ulle Przyjaciółka Forum Aktywny Zarejestrowany: 2018-11-21 Posty: 2,629 Odp: Brzydzę się goTolka, waszego małżeństwa praktycznie już nie ma i prawdę mówiąc możesz je po prostu unieważnić, jakby nigdy go nie było. Twój mąż zataił przed tobą chorobę, która uniemożliwia ci współżycie z nim, nie tylko dlatego że ciebie by narazal, ale przede wszystkim wasze ewentualne dziecko. Jest to absolutna podstawa do tego, by unieważnić to małżeństwo. Tu dziewczyny dyskutują na ten temat, jednak ja uważam, że takie dyskusje do niczego nie da ci teraz potrzebne. Sama przeczutalas mnostwo na temat tej choroby, więc wiesz doskonale o co w niej chodzi. Tobie chodzi o radę, jak postąpić w tej sytuacji. Czujesz do męża obrzydzenie i słusznie, każda normalnie myśląca kobieta czułaby to samo. Radzę ci żebyś zakończyła to małżeństwo i doprowadziła do jego rozwiązania. 25 Odpowiedź przez Nirvanka87 2019-07-30 21:08:05 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Brzydzę się go Zakochana była, a on był ok, dopiero po ślubie zaczął fiksować, zresztą wojskowym był. W końcu wkurzyła się, spakowała siebie- jeszcze w ciąży była, zamieszkała chwilowo u mamy i sióstr, one pomagały w zajmowaniu sie dzieckiem, a ona uczyła się na pielęgniarkę, po roku już pracowała i miała małe mieszkanko w sumie jeden pokój, z łazienką w korytarzu, kuchenkę elektryczną i pchły od sąsiadów. Potem sie doszkalała, ciężko pracowała, opiekowała się też prywatnie ludźmi, poznała drugiego męża (opiekowała się jego matką). A druga historia a propo zarażania, rozwodów itp. Moja ciocia no była szałaputa, rodzice mieli z nią trzy światy, nawet dziadzio jeździł na identyfikację zwłok, jak jakąś dziewczynę z rzeki wyłowili. Tak czy siak poznała chłopaka- miała 15 lat,uciekła do niego do "duzego miasta", zaszła w ciążę. Ona teraz twierdzi, że nie chciała ślubu, że wtedy już było cośtam nie tak, ale że rodzice nalegali na ślub. Pobrali się, jak miała 16 lat urodziła, jak była w szpitalu na porodówce, mąż z jakimiś panienkami się szlajał, zaraził się kiłą, a potem zaraził moją ciotkę. Siedziała z nim ponad 30 lat, urodziła w sumie 4 dzieci, pracowala, rozwijała się, mieszkanie zorganizowała, ale nadal siedziała z mężem alkoholikiem i awanturnikiem. Dopiero po 30paru latach się z nim rozwiodła, wyjechała za czytałam artykuł o tym, że osoby po 60tce szczególnie kobiety decydują się na rozwód. zmieniły sie czasy, one odchowały dzieci, często już wnuki, przeszły na emeryturę i moga poświęcić się w końcu sobie, zostwić tych mężów co w domu nie pomagali, dzieci nie wychowywali, a oczekiwali tylko kapcioszków, obiadu i seksu. Czasy się zmieniają i poprzez to zmieniają się też zachowania ludzi, stają się bardziej odważni, mają już gdzieś "co ludzie powiedzą". Lepiej się rozstać jak się na serio nie układa w związku, a tym bardziej jak nie ma dzieci i nie ma szans na poprawę relacji. po co marnować sobie i drugiemu człowiekowi życie, a potem pluć sobie w brode mając te 50-60 lat, ze się wcześniej nie odeszło. Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam 26 Odpowiedź przez Thedirt88 2019-07-30 21:50:03 Ostatnio edytowany przez Thedirt88 (2019-07-30 21:51:57) Thedirt88 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2019-07-19 Posty: 112 Odp: Brzydzę się go Nirvanka87 napisał/a:Zakochana była, a on był ok, dopiero po ślubie zaczął fiksować, zresztą wojskowym był. W końcu wkurzyła się, spakowała siebie- jeszcze w ciąży była, zamieszkała chwilowo u mamy i sióstr, one pomagały w zajmowaniu sie dzieckiem, a ona uczyła się na pielęgniarkę, po roku już pracowała i miała małe mieszkanko w sumie jeden pokój, z łazienką w korytarzu, kuchenkę elektryczną i pchły od sąsiadów. Potem sie doszkalała, ciężko pracowała, opiekowała się też prywatnie ludźmi, poznała drugiego męża (opiekowała się jego matką). A druga historia a propo zarażania, rozwodów itp. Moja ciocia no była szałaputa, rodzice mieli z nią trzy światy, nawet dziadzio jeździł na identyfikację zwłok, jak jakąś dziewczynę z rzeki wyłowili. Tak czy siak poznała chłopaka- miała 15 lat,uciekła do niego do "duzego miasta", zaszła w ciążę. Ona teraz twierdzi, że nie chciała ślubu, że wtedy już było cośtam nie tak, ale że rodzice nalegali na ślub. Pobrali się, jak miała 16 lat urodziła, jak była w szpitalu na porodówce, mąż z jakimiś panienkami się szlajał, zaraził się kiłą, a potem zaraził moją ciotkę. Siedziała z nim ponad 30 lat, urodziła w sumie 4 dzieci, pracowala, rozwijała się, mieszkanie zorganizowała, ale nadal siedziała z mężem alkoholikiem i awanturnikiem. Dopiero po 30paru latach się z nim rozwiodła, wyjechała za czytałam artykuł o tym, że osoby po 60tce szczególnie kobiety decydują się na rozwód. zmieniły sie czasy, one odchowały dzieci, często już wnuki, przeszły na emeryturę i moga poświęcić się w końcu sobie, zostwić tych mężów co w domu nie pomagali, dzieci nie wychowywali, a oczekiwali tylko kapcioszków, obiadu i seksu. Czasy się zmieniają i poprzez to zmieniają się też zachowania ludzi, stają się bardziej odważni, mają już gdzieś "co ludzie powiedzą". Lepiej się rozstać jak się na serio nie układa w związku, a tym bardziej jak nie ma dzieci i nie ma szans na poprawę relacji. po co marnować sobie i drugiemu człowiekowi życie, a potem pluć sobie w brode mając te 50-60 lat, ze się wcześniej nie masz rację. Dla mnie dziś wspólna miłość tak nie wygląda. Może inne czasy? Wtedy babka walczyła o przetrwanie z dnia na dzień, więc miała inne podejście? By tylko przeżyć, by tylko mieć, co zjeść itp? Czyli takie trwanie z tyranem itp.? Tego nie wiem. Wiem, że to nie dla mnie! 27 Odpowiedź przez Nirvanka87 2019-07-30 22:18:25 Nirvanka87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-20 Posty: 4,049 Odp: Brzydzę się go Tolka14 napisał/a:Podejrzewam, że to obrzydzenie nie minie. Właśnie o to chodzi, że spodziewam się dziecka (nie będę opowiadać o okolicznościach, pewnie się domyslicie). I dodatkowo stresuje się i o siebie i o dziecko... Chce odejść, ale jednocześnie boje się tej tutaj jest, czy zdecydowaliście się na dziecko, jak już wiedziałaś o chorobie, czy dowiedziałaś się w trakcie ciąży. Przypuszczam, że w ciąży się badaliście i wyszło szydło z worka. O dziecko się nie stresuj- w genach to się nie przenosi, a Ty nie jesteś nosicielką więc nie zarazisz dziecka przez wody płodowe, czy przy porodzie. Musisz przemyśleć temat i to na poważnie, bo widzisz dziecko nie jest niczemu winne, ono zasługuje na pełną rodzinę, ale taką w kórej ludzie się szanują i chociaż lubią. Dziecko powinno mieć pozytywny wzorzec związku, widzieć rodziców, którzy sie przytulają, rozmawiają, a nie warczą była na Twoim miejscu poczekałabym do porodu i zobaczyła, czy Twój mąż jest dobrym ojcem. Jeżeli by nie był, bez żalu bym odeszła, natomiast jeżeli byłby świetnym tatą, to zostałabym z nim, oczywiście gdyby wobec mnie tez był ok tj, zero awantur, przemocy itp. Natomiast co do seksu, to trudny temat, ale trzeba o tym prędzej, czy później pogadać. Na pewno w ciąży w ogóle bym unikała kontaktu z nim dla dobra dziecka, nawet pocałunki by odpadały. Natomiast po porodzie, przyznaję się, że bym bała się, że zachoruję, umrę zostawię dziecko. Ja chyba bym zaproponowała otwarty związek pod względem seksu, wolałabym,żeby chodził na boki a mi dał spokój, ale też wymagałabym raz na pół roku badań, coby świństwa znowu do domu i dzieci nie ale ja mam czasami zupełnie niekonwencjonalne pomysły. I broń boże to nie jest rada, tylko mój pomysł na ewentualne moje życie w takim przypadku. Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształowąLecz znów, i znów i znów kolorów szukam Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Dla Marzeny nie ma nic gorszego, niż widok ciążowego brzucha. Jak objawia się jej lęk? Fot. Thinkstock Niektóre sprawy są dla nas tak oczywiste, że nawet nie bierzemy pod uwagę innego scenariusza. Z góry zakładamy na przykład, że każda kobieta w pewnym momencie życia poczuje instynkt macierzyński i zapragnie urodzić dziecko. To nasze przeznaczenie i cel sam w sobie. Ale nie zawsze, co potwierdza historia Marzeny. Ta 27-latka nie marzy o powiększeniu rodziny i nie potrafi cieszyć się cudzym szczęściem. Na widok ciężarnej traci nad sobą kontrolę i chce tylko jednego - uciec jak najdalej. Strach przed ciążą i porodem w psychologii nazywany jest tokofobią. Zazwyczaj jednak dotyczy naszego własnego przeznaczenia i skrajne emocje nie odnoszą się do sytuacji innych osób. Nasza bohaterka tak samo nerwowo reaguje na myśl o własnym zapłodnieniu, jak i na widok innych przyszłych mam. Ciąża przeraża ją bez względu na to, kogo dotyczy. Rzadko spotykane zaburzenie objawia się w coraz bardziej szokujący sposób. Skąd się wzięło? W szczerej rozmowie Marzena zdradza swoje przypuszczenia i ze szczegółami opisuje dziwną przypadłość. Zobacz również: Boję się ciąży, nie chcę porodu fot. iStock Od zawsze wiedziałaś, że nie chcesz mieć dzieci? Marzena: Myślę, że to kwestia ostatnich kilku lat. Wcześniej wyobrażałam sobie przyszłość bardzo tradycyjnie. Skończyć studia, znaleźć pracę, wyjść za mąż i zostać mamą. Do głowy mi nie przyszło, że można inaczej. A tym bardziej, że nie będzie to możliwe. Mój problem zaczął się mniej więcej w momencie, kiedy skończyłam 22 lata. Dlaczego akurat wtedy? Co takiego się wydarzyło? Moja starsza siostra zaszła w ciążę. Nigdy wcześniej nie miałam ciężarnej tak blisko siebie. Do tej pory widywałam panie z brzuszkami, ale z dystansu. Teraz na własne oczy mogłam zobaczyć jak to wygląda. I zupełnie mi się to nie spodobało. W pewnym momencie wręcz zaczęłam jej współczuć i dostawałam mdłości na widok powiększającego się brzucha. Pojawiły się jakieś komplikacje? Zupełnie nie. Ciąża rozwijała się zupełnie prawidłowo. Nie było żadnych racjonalnych przesłanek, by pojawił się tak silny strach. fot. Thinkstock Jak się objawiał? Coraz bardziej oddalałam się od siostry. Nie chciałam przebywać zbyt blisko niej. Miałam wrażenie, że za chwilę odejdą jej wody i to ja będę musiała przyjąć poród. Czasami pojawiały się przerażające wizje, że jej brzuch pęka i wszystko się z niego wylewa. Sceny jak z najgorszego horroru. Czasami zachęcała mnie, by dotknąć i poczuć jak dziecko kopie. Nigdy się nie przełamałam. Myślałam, że zrobię jej krzywdę. Twój strach nie minął nawet wtedy, kiedy urodziła? Zmieniłam na pewno nastawienie w stosunku do niej. Już mnie tak nie brzydziła. Z przyjemnością nosiłam jej dziecko na rękach i wszystko było fajnie. Do momentu, kiedy spotykam kolejną ciężarną np. na ulicy. Odruchowo uciekam jak najdalej, żeby nie musieć na nią patrzeć. Nie obawiam się macierzyństwa jako takiego. To byłaby piękna sprawa, gdyby wyeliminować czas ciąży. Zazwyczaj tokofobia, czyli lęk przed ciążą i porodem dotyczy danej kobiety. Ty masz problem ze wszystkimi ciężarnymi? Tak, nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Zobacz również: Paraliżujący lęk przed porodem. Jak go pokonać? fot. iStock Czy zgłosiłaś się z tym do specjalisty? Jestem pod opieką psychiatry, bo psycholog nic nie mógł na to poradzić. Zdiagnozowano u mnie pewną formę psychozy i nerwicy. Leczę się farmakologicznie i prawdopodobnie niedługo rozpocznę psychoterapię. Ale czy to cokolwiek zmieni? Może się uspokoję, ale wciąż nie wyobrażam sobie, żebym sama została matką. Zegar tyka, mam 27 lat i szybko z tego nie wyjdę. Wątpię, czy w ogóle to możliwe. Co najbardziej przeszkadza ci w ciężarnych? Alergicznie reaguję na widok wielkich brzuchów. Robi mi się niedobrze na myśl, że w środku znajduje się inny człowiek. Natychmiast wyobrażam sobie jakieś komplikacje i krwawy poród. Cały czas mam wrażenie, że dziecko za bardzo urośnie i rozerwie mamę na strzępy. Ona dosłownie pęknie. A gdybyś nagle dowiedziała się, że sama spodziewasz się dziecka? Nawet nie chcę mówić, co bym zrobiła. Po prostu nie mogę na to pozwolić. fot. iStock Jesteś w związku? Tak, od 1,5 roku spotykam się ze swoim chłopakiem. On wie o moim problemie, ale zapewnia, że go rozumie. To znaczy, bardziej akceptuje, niż rozumie, bo zdrowemu człowiekowi trudno to pojąć. Nie wiem do czego to prowadzi, bo on pewnie kiedyś chciałby zostać ojcem. Ze mną to raczej niemożliwe. Na razie zupełnie unikamy tego tematu i jestem mu za to wdzięczna. Ale kiedyś to może okazać się przeszkodą nie do przeskoczenia. Czy strach przed ciążą i porodem wpływa jakoś na twoje życie intymne? Nie mogę sobie pozwolić na pełną spontaniczność. Jestem chyba najbardziej zabezpieczoną kobietą na świecie. Stosuję kalendarzyk, oprócz tego antykoncepcję hormonalną, a partner prezerwatywy. Zastanawiam się nad spiralą, żeby zminimalizować ryzyko do zera. Nie musisz odpowiadać na to pytanie, ale gdybyś jednak zaszła w ciążę, to rozważałabyś aborcję? Nie chcę nawet o tym myśleć. fot. iStock Czy lekarze dają ci nadzieję, że kiedyś pozbędziesz się tej fobii? Najpierw trzeba ustalić źródło problemu, a to naprawdę trudne. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czym to się skończy, bo psychika to nie złamana noga, którą wystarczy wsadzić w gips. Może się udać albo nie. Zdaję sobie sprawę, że jeśli nawet, to zajmie mi to jeszcze kilka lat. Wtedy na decyzję o macierzyństwie może być już za późno. Wyobraź sobie sytuację - wsiadasz do autobusu, a obok ciebie siada ciężarna kobieta. Co robisz? Wymyśliłabym powód, dlaczego muszę wstać i oddalić się od niej. Ale żeby nie robić afery, to pewnie wysiadłabym na kolejnym przystanku i liczyła na to, że w następnym autobusie mnie to nie spotka. Ostatnio zamówiłam sobie obiad w lokalu i nawet nie zaczęłam go jeść, bo siedziałam blisko kobiety w ciąży. Odebrało mi apetyt, a nawet nie miałam się gdzie przesiąść. Sama świadomość, że ona tam była mnie dobijała. Czy twój strach utrudnia ci kontakty z bliskimi? Moja najbliższa przyjaciółka 2 lata temu zaszła w ciążę. Nie rozumiała mnie i zerwałyśmy kontakt. Zobacz również: Tokofobia, czyli lęk przed ciążą i porodem - jak ją pokonać? Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia

brzydzę się żony po porodzie